[Amanda]
Gdy mówię źle, jest naprawdę źle.
Przeciwnik okazał się dla Rafael’a wyzwaniem,
któremu musiał sprostać. Bardzo się starał utrzymać w rydzach chłopaka i jego
Bestie. Przychodzi mu to z trudem.
Kropelki potu spływały po jego skroni.
Jego czerwony dysk ściera się z zielonym, lecą iskry.
Powierzchnia jest nie równa. Dysk blondyna chwieje się niebezpiecznie.
Patrzyłam jak rudowłosy uśmiecha się bezczelnie. Przełykam ślinę. Wiem, co
nastąpi.
-Teraz! – rozkazał członek
drużyny The Riwals. Jego dysk uderza w dysk zielonookiego. Rozległ się zgrzyt,
a dysk wypadł po za arenę. Chwila milczenia. Okrzyki radości. Tryumfalny
uśmiech chłopaka.
-Wygrał Fernando! – mówi Jeezman.
Ogólna radość z naszej przegranej.
Rafael zbiera dysk i siada na ławce. Milczy. Jest przygnębiony. Siedzi
zgarbiony, zgięty w pół.
-A zatem kolejna runda.- rozlega się głos Dj. Spojrzałam na Santiago.
Kręci głową.
-Teraz moja kolej. – mówi Pablo i
wstaje. Podchodzi pewnym krokiem do areny. Nie przejmuje się gwizdami.
-Naprzeciwko siebie stoją Pablo i
Ronald. – Czerwonowłosy z pogardą patrzy
na czarnowłosego. Bursztynooki odpowiada mu tym samym.
-Zaczynajmy. - głos brązowowłosego jest naglący. Dwa dyski
wirują i ocierają się o siebie. Cichy zgrzyt i fala iskier. Odrywają się od
siebie, po czym znów przybliżają. Przypomina to taniec, chaotyczny z nutką
agresji.
-Oni oszukują. – mówi Rafael.
Wszyscy patrzymy na niego. W ręku trzyma dysk. Przyglądam się. Jest w opłakanym
stanie. Jego obudowa jest zniekształcona. W niektórych częściach widnieją
niewielkie dziury.
-A oskarżają nas. - mówię i jestem zła. Spoglądam na plecy Pablo.
Mam nadzieję, że wygra i utrze im nosa.
-Pablo nie daj się! – krzyczę. Napina
się ale nie odwraca się.
-Wiem. Nie dam się. – mówi tylko.
Jestem zdenerwowana. Patrzę po twarzach kibiców. ‘Czy oni to widzą czy są zbyt
ślepi?’ – myślę. Widzę w ich oczach zachwyt. Są wpatrzeni w Ronald’a. Marszczę brwi. Kręcę głową i siadam obok
blondyna. Zabieram mu dysk i przyglądam się mu. Oceniam straty. Nie jest źle
lecz też nie jest dobrze.
- Trzeba zrobić nowy. – mówię i
podaje zielonookiemu. Bierze go bez słowa.
-Jeśli tak dalej pójdzie to
przegramy. – odzywa się Ramirez.
-Nie znasz Pablo. – mówi Rafael.
Brązowowłosy wzdycha, zrezygnowany. Słyszę cichy krzyk, głośny i wściekły. Patrzę na arenę Ronald, klęczy i
spogląda na dysk. Swój dysk po za areną. Cieszę się.
-Wygrał Pablo! – oznajmia
Jeezman. Widzowie umilkli, wyraźnie zawiedzeni. Uśmiecham się szczerze.
Czarnowłosy podchodzi do nas z uśmiechem na ustach.
-Cienias z niego. – mówi. Mam
ochotę go uściskać ale tego nie robię. Chłopak siada obok blondyna.
-Czas na trzecią rundę. - grzmi głos brązowookiego. Wściekły niebieskooki
niemal wbiega na arenę. Widzę w jego
oczach pragnienie zwycięstwa. Wstaje jednocześnie z zielonookim. Patrzy na mnie
zaskoczony.
-Proszę. Mogę? – pytam i patrzę
na niego błagalnie. Kiwa głową, niechętnie. Siada i splata dłonie. Jest
zdenerwowany. Posyłam mu uśmiech i podchodzę do czaszy. Niebieskooki unosi
brew, zdziwiony lecz uśmiecha się.
-Szybko wygram. – mówi i wyciąga
swój dysk.
- Rodriguez walczy z Amandą.
- Jeezman był zdziwiony z resztą jak
resztą. Uśmiecham się promiennie. – To zaczynamy.
[Kai]
Stoję i patrzę jak obie
konkurencyjne drużyny walczą ze sobą. ‘Brakuje
im wiary’ – myślę i spoglądam na Black Dragoons. Pierwszą walkę przegrali drugą wygrali. A
teraz walczy dziewczyna - Amanda. Kręcę głową. Nie uda się. Widzę jej gotowość
do walki.
-Wystawili dziewczynę, głupcy. –
ostry komentarz Bryan’a dociera do moich uszu. Marszczę brwi.
-Powinni od razu się poddać. –
mówi Spencer. Milczę i patrzę na plecy chłopaków.
-Nie myślałem, że przyjdziesz. –
słyszę głos Tali. Odwracam twarz w jego kierunku. Podchodzi do mnie
bezszelestnie.
-Nie lubię jak tak robisz. –
mówię. Czerwonowłosy opiera swe dłonie o metalową barierkę.
-Co? – pyta. Kręcę głową.
-Nic. Myślałem, że ty przyjdziesz. – mówię.
Przechyla głowę.
-Cóż. Nie miałem co robić, więc
przyszedłem.
-Kłamca. – szepnąłem. Zerknął na
mnie, lecz nie mówi nic.
[Amanda]
Jestem spokojna i opanowana gdy
dysk przeciwnika szarżuje na mój. Jest wściekły i nieostrożny. Nasze dyski
wirują wokół czaszy. Niebieskooki nie traci czasu, atakuje z zaciętością. Nie
wiem, co chcę przez to osiągnąć. Tylko się męczy. Lepiej dla mnie. Rodriguez uśmiecha się bezczelnie.
-Co, nie masz ochotę walczyć? –
pyta. ‘ Mam, ale mam większą ochotę
wygrać ‘ – myślę. Uśmiecham się leniwie. Nie wie z kim zadziera. Wykonuje
niezauważalny ruch ręką. Mój dysk staje w miejscu i kręci się coraz szybciej.
Fioletowy dysk uderza w mój. Odskakuje od niewidzialnej zapory. Niebieskooki
marszczy brwi. Wokół mojego dysku zbierają się tumany kurzu. Zaczyna się burza. Wieje silny wiatr, unosząc drobinki piasku.
-Co to?! – pyta Rodriguez. – Burza piaskowa? – słyszę jego
szept. Ściemniało. Wiat nasilał się a mój dysk wiruje w zawrotnym tempie.
Chłopak otwiera szeroko oczy. Wie, co zamierzam zrobić. Zaciska mocno usta.
-Kyrin! Leć! – krzyczy. Ogromne,
zielone ptaszysko wyskoczyło z dysku i mknęło prosto na mnie. Uśmiechnęłam się
pobłażliwie.
-Dark Panther! – Dysk cicho
skwierczy. Z mego dysku wyłania się czarna jak smoła postać drapieżnego kota. Z gardła bestii wydobywa się ryk a ciarki przechodzą po
plecach. Stwory ścierają się ze sobą,
warcząc i kłapiąc. Przez chwile mocując się ze sobą, po czym staje się jasność.
[Romeo]
Siedzę w ostatnim rzędzie i
patrzę na arenę. Uśmiecham się pod nosem. Kątem oka zauważam swych
podopiecznych. Próbuje opanować nagły atak śmiechu. Odwracam się w ich stronę.
-Jednak przyszliście? – To nie
było pytanie, lecz stwierdzenie. Nie odpowiadają. Julia posyła mi twarde
spojrzenie. Odwracam się. Krzyżuje ręce na piersi. Tłum krzyczy i co chwile
zamiera. Spoglądam na fioletowowłosą dziewczynę. Jest dobra.
-Co ona robi? – słyszę
pytanie Fernandez. Patrzę jak zrywa się
wiatr a drobinki piasku unoszą się wraz z nim.
-Walczy. – odpowiadam.
Brązowowłosa zaciska palce na oparciu krzesła.
-Niemożliwe.
[Amanda]
Uśmiecham i słyszę odgłos
zawodzenia. Patrzę na niebieskookiego, który klęczy na kolanach. W dłoniach
trzyma dysk. Jego ramiona drżą. Podnosi głowę i patrzy na mnie wściekły.
-Za mój dysk. – mówię.
-Wygrała Amanda! – mówi Jeezman.
Rodrigue wstaje chwiejnie.
-Zemszczę się! – krzyczy. Widzę
jak wyciąga wyrzutnie. Chce walczyć, nadal. Marszczę brwi.
-Może byś sobie odpuścił? –
słyszę głos Santiago. Chłopak przenosi wzrok na Ramirez’a. Marszczy brwi.
-Nie wtrącaj się. – warczy. Obok
niego pojawiają się koledzy z uśmieszkami przyklejonymi do twarzy. Napięcie
rośnie. Wszyscy stoimy, wpatrzeni w siebie. Kątem oka zauważam
zdezorientowanego Dj.
-Piękny mecz. – mówi Reymond.
Uśmiecha się od ucha do ucha. Nie patrzymy na niego.
-Wygraliście, więc możecie wziąć
udział w zawodach. Nikt tego nie kwestionuje. – mówi spokojnie Matterdew.
-Ja tak. Oni oszukiwali, znowu.
- mówi kapitan The Riwals.
Popielatowłosy unosi jedną brew.
-Nie prawda. – odzywa się Rafael
i wyciąga swój dysk. – Proszę zobaczyć. – Pokazuje dysk Dyrektorowi. Mężczyzna
ogląda go dokładnie i ocenia.
-Mich. – mówi. Blondyn pojawia
się znikąd. – Sprawdź im dyski. – Wskazuje na trzech chłopaków. Pracownik kiwa
głową i sprawdza po kolei ich dyski. Za każdym razem słyszę dziwny odgłos,
który wydobywa się z urządzenia.
-Ich dyski zawierają pewne
nielegalne ulepszenia. – oznajmia blondyn. Reymond patrzy na drużynę The
Riwals. Na jego wargach igra półuśmieszek.
- Zapraszam Panów do mojego
gabinetu. – mówi a jego głos tnie jak nóż. Rodrigue zblednie a twarz wykrzywia
się w grymasie strachu. Odwraca się w
naszą stronę. – Jak już mówiłem. Będziecie mogli już oficjalnie wziąć udział z
turnieju. – rzekł i odwraca się. Bierze za rękę niebieskowłosego i idą w
kierunku wyjścia. Po chwili znikają. Patrzę na tą scenę, zdezorientowana a
jednak szczęśliwa.
-Słyszeliście? – pyta się Paloma.
-Jasne. Wreszcie skończą się te
szykanowania. – mówi Pablo. Orientuje się, że jesteśmy obserwowani. Tłum nie
rozszedł się tylko uważnie nas obserwował. ‘Byli
świadkami tej sceny ‘ – myślę. Uśmiecham się. Widzę tą szatynkę. Julie.
Patrzy na nas z nieodgadnionym wyrazem twarzy. Spogląda na mnie i odwraca się.
Za nią idzie brat. Kręcę głową.
-Za półgodziny rozpoczyna się
mecz. – oznajmia brązowowłosy.
Idziemy w stronę wyjścia i nie
oglądamy się za siebie.
[Amanda]
Siedzę na ławce i patrzę w płaski
ekran telewizora wraz z swoją drużyną. Dicarlo siedzi obok mnie na miękkim
krześle i spogląda na przesuwający się obraz. Widzimy arenę, na której stoi
Jeezman. Po chwili pojawiają się drużyny F-Dynast i Barthez Battalion. Zaczyna się walka. Obie drużyny są na tym
samym poziomie, lecz któraś musiała okazać się lepsza. Miquel walczy z zawziętością z Raul’em. Czerwonowłosy nie ma szans na powodzenie.
Przegrywa. Radość drużyny Battalion.
Julia jest wściekła i zła i wypomina bratu przegraną. Sama wstaje i idzie
walczyć. Walczy z wysokim chłopakiem. Zaczyna się walka. Dziewczyna nie panuje
nad swoimi emocjami, gubi się. Jej dysk wiruje szaleńczo, nie trafia w cel. Wkrótce
przegrywa. Złość i frustracja jest wymalowana na jej twarzy. Trzęsie się i bez
słowa schodzi z areny.
- Następną walkę stoczą
Blitzkreieg Boys i The Majestics! – mówi szybko Dj. Jestem ciekawa kto wygra.
Patrzę na ekran i widzę Kai’a, który z wdziękiem wchodzi na arenę w otoczeniu
swych kolegów. Posyła krzywy uśmiech Szkotowi, który niemal wyrywa się do
walki.
-Zapewne niedługo na nich
trafimy, więc przypatrujcie się. – mówi Santiago. Kiwam głową.
-Zapraszam pierwszych zawodników.
– odzywa się brązowooki. Na ekranie
pojawiają się dwie twarze Roberta i Tali. Walka jest zacięta. Każdy z tych
chłopaków chce wygrać. Niemiec okazał się lepszy od Ivanova. Wygrał mecz. Widzę
niezadowolenia na twarzy Rosjanina. Po chwili na arenę wchodzi Hiwatari i
Johnny.
-Znów spotykamy się Kai. - mówi MacGregor. Japończyk uśmiecha się lekko.
-I jak ostatnio wygram. –
Rudowłosy milczy i wyciąga dysk. Po chwili ich dyski wirują w czaszy. Pierwszy
uderza Johnny. Dysk popielatowłosego ląduje dalej, jednak wciąż jest w czaszy.
Kai stoi niewzruszony z zamkniętymi
oczami. Patrzę jak obrywa raz za razem lecz chłopak nie rusza się. Czeka. Hiwatari ignoruje przeciwnika co doprowadza go
do furii.
-Salamalgon! – krzyczy. Japończyk
się budzi. Otwiera oczy.
-Dranzer. Blazing Gigs! – Buchają
niebieskie płomienie. Szkot jest zaskoczony, gdy płomienie dosięgają jego dysk.
Zapala się. Wiruje, po czym ląduje po za areną.
-Co za walka! – krzyczy
brązowowłosy do mikrofonu. Widzowie krzyczą, są zadowoleni.
-Ostatnia runda! – Na arenę
wchodzą Bryan i Enrique. Walka jest krótka ale wyrównana. Lecz wygrana
przechyla się na stronę Rosyjskiej drużyny.
- Na dzisiaj kończymy. –
Informuje Jeezman. – zapraszamy za trzy dni!
*
Jest rozdział.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz