15 lipca 2012

Rozdział 2

Otóż to 'niedaleko' wcale nie wydawało się blisko. Drużyna musiała pokonać spory odcinek drogi, aby dostać się do owego hotelu, gdzie byli zameldowani. Szli wolno zatłoczonymi uliczkami miasta, rozglądając się uważnie na boki. Amanda szła tuż za Santiago, który prowadził ich niczym kierownik wycieczki krajoznawczej, opowiadając przy okazji o mijanych budynkach.
-W tym oto budynku... - Foletowowłosa przewróciła oczami, słysząc już kilkakrotnie te słowa. Miała tylko nadzieję, że szybko dojdą za nim  kapitan zanudzi ich na śmierć. Nie to, że nie lubiła historii tylko, że już wiedziała owe rzeczy. Po za tym nie przyjechali tu ażeby zwiedzać miasto tylko, aby wziąć udział w turnieju.  I może powalczyć o zwycięstwo? Uśmiechnęła się mimowolnie.  Minęli dwa skrzyżowania, unikając tym samym, tłumu ludzi śpieszących się do swoich domostw. Słońce świeciło wysoko na niebie, roztaczając swój żar. Było już dobrze po 12, a przyjechali do Tokio późnym rankiem. Długo zajęła im podróż busem tylko dlatego, że kierowca okazał się despotycznym gburem i nie chciał przyśpieszyć. Więc jechali wolno, wlokąc się jak ślimaki i modląc, aby ta katorga nie trwała długo.
-Już jesteśmy... - głos Pablo wybudził dziewczynę z zamyśleń. Uniosła brew i powiodła wzrokiem za spojrzeniem kolegi. Jej oczom ukazał się ogromny budynek o białych jak śnieg ścianach, może nie aż tak białych. Rząd szklanych okien, rozciągał się od parteru po samą górę. 'Ile to może mieć pięter? 5 z 6?' pomyślała Amanda, zadzierając wysoko głowę. Ten budynek nie bardzo przypominał jej hotelu. Zmarszczyła brwi i spojrzała znacząco na Santiago. Brązowowłosy wzruszył ramionami i wyciągnął z kieszeni karteczkę, na której był napisany adres hotelu. Wszyscy stanęli przed budowlą.
-To właściwy adres. - oznajmił zielonooki. - Tak jest tu napisane. - pokazał kartkę swojej drużynie. Dziewczyna odczytała nagryzmolona małymi literkami nazwa ulicy. 'Zgadza się' spojrzała przelotnie na budynek.
-No to jak wchodzimy? - spytał po chwili milczenia  czarnowłosy. Za nim ktokolwiek odpowiedział, usłyszeli z oddali znajomy głos. Fioletowooka spojrzała w stronę źródła dźwięku. W ich stronę szybkim krokiem, szła szatynka i machała do nich energicznie. Oreiro odmachała jej entuzjastycznie. Dziewczyna stanęła przed nimi i westchnęła.
-Myślałam, że nie zdążę-odetchnęła  z ulgą.-To jest ten hotel?-spojrzała krytycznie na budynek-Hm....mam nadzieję, że nasze rzeczy są w środku-odparła z obawą.
-Na pewno. - uspokoił ją Rafael, który odezwał się po raz pierwszy od występu w hali. 'Jeśli wszystko jest ok, to...' pomyślała dziewczyna i ruszyła w stronę drzwi, prowadzących do wnętrza budynku. Lecz głos kapitana ją powstrzymał.
-Czekaj....zapomniałem wam czegoś powiedzieć! - Fioletowowłosa przystanęła i przewróciła oczami, po czym z ociąganiem podeszła do Santiago. Chłopak spojrzała po kolei na każdego członka drużyny.
-Nie będziemy sami tu mieszkać, więc mam nadzieję, że nic nie zmalujecie. - Tu spojrzała na Amande. Dziewczyna niby nie wiedziała, o czym mówi brązowowłosy, więc wzruszyła ramionami.-Nie chcemy przecież narobić sobie wrogów, prawda?
-Ta, jasne. - rzuciła dziewczyna. Paloma spojrzała na przyjaciółkę i uśmiechnęła się lekko.-Ale jak już o tym mowa, to kim są nasi współlokatorzy?
-Hm...z tego co wiem to BEGA , Blitzkreieg Boys i The Majestics. - wymienił na placach. Fioletowłosa nie była rada z takiego obrotu sprawy. Myślała, że zameldują się w hotelu i nie będą musieli oglądać innych graczy. Mogła by w spokoju robić to co lubi, a teraz będzie musiała się pilnować.
-No wie mów... - jęknęła.
-Na szczęście każdy będzie przybywał na swym piętrze. -  Ta odpowiedź bardziej jej pasowała-Ale....mamy wspólną salę treningową, kuchnie, salon, jadalnie...
-Powiedz tylko, że nie łazienkeeee. - jęknęła zrozpaczona Paloma.
-Nie, każdy będzie miał swoją.
-Bogu dzięki. - odetchnęła z ulgą. Amanda nie była jednak do końca pocieszona. Nawet, jeśli będą mieć na osobnych piętrach pokoje to i tak, będą się spotykać na korytarzach prowadzących na najniższe piętra. Będą razem trenować, jeść...aż nie mieściło się jej to w głowie!
-A może jednak pójdziemy do tego hotelu?-spytała z nadzieją, mając malutką nadzieję, że Santiago się zgodzi.
-Nie. - odparł. - Nie będzie tak źle. -  'Mów za siebie' pomyślała.
-To wchodzimy? - ponowił próbę Pablo, który miał już dość stania w jednym miejscu. A cała ta paplanina kapitana zaczynała go męczyć.
-Tak. - Cała piątka skierowała się do budynku. Szklane drzwi otworzyły się automatycznie, wpuszczając ich do środka. Znaleźli się w przestrzennym holu, pozbawionym jakichkolwiek urządzeń i mebli. Na przeciwko wejścia piętrzyły się solidne, murowane schody, które prowadziły na piętro.
Amanda z westchnieniem poczłapała w kierunku piramidy stopni, który piętrzyła się niemiłosiernie. Dobrze, że nie mieli bagaży, gdyż mieli by trudniej. Była już trochę zmęczona tym wszystkim, zmianą czasu i klimatu. Bolała ją lekko głowa i nogi powoli odmawiały posłuszeństwa. Miała ochotę się zdrzemnąć, choć pewnie nie będzie na to czasu. Wspięła się na sam szczyt schodów i wkroczyła w ciemność. Korytarz tonął w półmroku, gdyż żadne światło słoneczne tu nie docierało, gdyż nie było tu okien. Nikt nie pofatygował się, ażeby włączyć choć sztuczne światło. Musiała więc iść na oślep, mijając kilka par drzwi, które nie wydawały się, aby było one użytkowane.
-A które piętro jest nasze? - przypomniała sobie Oreiro, przystając na chwilę, aby grupa dogoniła ją. Zielonooki podszedł do niej i wyciągnął znów pogniecioną karteczkę i ją rozwinął.
-2 piętro. - odparł i wcisnął papier do przedniej kieszeni spodni. -Chodźmy-rzucił kapitan i ruszył jako pierwszy. Idąc dalej, Amanda zauważyła, że nagle rozjaśniło się. Spojrzała w górę, dostrzegając zapalone lampy. 'Ktoś jednak włączył' przemknęło jej przez myśl. To się również sprowadzało do tego, iż ktoś z ich współlokatorów przybył i zajął swoje piętro. Dziewczyna nie była za bardzo ciekawa, kto to jest. Jednak mogła się domyślić, że już wszystkie drużyny zjechały na turniej. Zaledwie jutro w południe rozpocznie się kolejny rok Mistrzostw Świata w beybladingu. Całe tłumy fanów zjechały do Tokio tylko po to, aby dopingować i kibicować swoim faworytom. Ludzie z niecierpliwością czekali na kolejne takie wydarzenia sportowe. Oreiro przewróciła oczami. Wiedziała, że nie będzie łatwo się wybić z pośród tych wszystkich drużyn, które od kilku lat brały udział w turnieju. Konkurencja o tyle jest silniejsza, że w tym roku po raz pierwszy jako drużyna mieli się pokazać mistrzom z Europy. W dodatku BEGA również postanowiła wystąpić, tylko dlatego, że w tamtym roku nie mieli okazji wziąć udziału w zawodach. No i w tym roku pojawili się Oni-Black Dragoon drużyna, która chciała dotrwać do końca turnieju, tym samym wygrywając go i uświadamiając sobie, że wszystko można zdziałać, jeśli się tylko chce. Westchnęła i spojrzała przed siebie, dostrzegając tym samym postać Santiaga, która zatrzymała się przez żelaznymi drzwiami-windą. Otworzyła się i cała grupa wkroczyła do ciasnego, małego pomieszczenia. Drzwi zamknęły się z cichym łoskotem, po czym winda ruszyła na 2 piętro. Po chwili zatrzymała się i rozsunęła swe wrota, przy okazji wypuszczając drużynę. Znaleźli się na swoim piętrze. Amanda mogła odetchnąć z ulgą. Nie chciała nikogo widzieć. Jutro opadnie kurtyna.
-Możecie wybrać sobie pokoju. - odparł brązowowłosy. Paloma i Amanda już dawno ustaliły, że będą spać w wspólnym pokoju.
-My będziemy spać w jednym pokoju. - poinformowała orzechowooka i podeszła do jednych z ostatnich drzwi znajdujących się po lewej stronie korytarza.
-Ok. - odparł zielonooki. - Bo są tylko 4 pokoje, więc było by trudno podzielić-dodał szeptem. Fioletowooka spojrzała na niego gniewnie.
-Więc jest tylko tyle pokoi? Czyżby tylko my mamy takie warunki. - rzekła z przekąsem. Budynek okazał się dość duży na tyle, aby mieć wiele takich pokoi, niż jeżeli zaledwie kilka. Więc czemu oni mają taki problem? Czyżby akurat to piętro było przeznaczone specjalnie dla nich? Chłopak spojrzał na nią przepraszająco.
-Wiesz to był budynek bardziej przeznaczony do..hm...treningu. - wyjaśnił szybko i uśmiechnął się lekko. - Dlatego nie ma zbyt dużego wyboru wśród pokoi nadających się do zamieszkania. O! Nawet mamy tu siłownię i jeszcze kilka obszernych sal np. dobre do tańca. Amanda wiedziała, że powiedział to tylko dlatego, aby ją udobruchać. Lecz nie chciała już drążyć tego tematu, więc tylko rzuciła:
-Ok. - Odwróciła się w stronę drzwi i nacisnęła na klamkę. Usłyszała charakterystyczny dźwięk ustępującego zamka, a po chwili zaglądała do wnętrza pokoju. Mocniej pchnęła wrota i wkroczyła do pomieszczenia, który tonął w półmroku. Podeszła z wolna do okna i rozsunęła kaszmirowe zasłony. Bask promieni słonecznych oślepił ją na chwilę, po czym odwróciła się w stronę nadchodzącej koleżanki. Paloma z podejrzliwością spoglądała na umeblowany pokój. Po prawej stronię znajdowały się dwa łóżka, zaścielone i przykryte niebieską pościelą. Na przeciwko łóżek stała drewniana, mosiężna szafa z ciemnego drewna, która jakże wydawała się ciemna na tle jasnoniebieskiej ściany. Po przeciwnej stronie, stała komoda z  tego samego ciemnego drewna, na której stała lampka. Puchowy dywan szeleścił cicho pod ciężarem stóp dziewczyn. Oreiro z mieszanymi uczuciami patrzyła na nowe lokum, w którym trochę pomieszkają.
-Są nasze rzeczy. - ucieszyła się Paloma i podeszła do swojej białej sportowej torby, gdzie upchała swoje rzeczy. Fioletowooka usiadła na łóżku, trącając stopą swoją torbę. Kątem oka zauważyła białe drzwi, które zapewne prowadziły do łazienki.  Westchnęła cicho, po raz któryś tego dnia i położyła się na łóżku. Przyjaciółka spojrzała na nią zdziwiona wyjmując swoje ubrania.
-Nie rozpakowujesz się?
-Nie chce mi się. - odparła z prawdą. Miała dość tego dnia i to serdecznie. Powinna się teraz cieszyć a wcale nie uśmiechało się jej.
-Denerwujesz się? - spytała kolejny raz szatynka.
-Yhy. - tylko tyle wykrztusiła. Cóż. Przyjaciółka miała rację denerwowała się i to bardzo! Bo przecież już jutro rozpocznie się turniej! I pierwszy od kilku lat zagrają razem, cała drużyna! 'Ciekawe jak to jest?' myślała. Jak za mgłą pamięta jak to jest, kiedy stoi się pośrodku stadionu a ludzie wykrzykują twoje imię. Jak to jest jak klaszczą i krzyczą motywujące słowa. Mimowolnie uśmiechnęła się.
'Ten rok będzie wyjątkowy'.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz