Amanda zauważyła nieopodal sterczący, długi budynek o szaroniebieskich kolorach, który przykuł jej uwagę.
-Może tam?-wskazała palcem na hale handlową, gdzie jak się spodziewała może znajdzie coś dla siebie ciekawego. Przyjaciele zgodzili się i wszyscy troje wkroczyli do budynku. Wnętrze budowli okazało się przytulne, pomalowane na jaskrawe kolory, które ubarwiały to miejsce. Zatrzymali się na chwilę, spoglądając na tłumy ludzi, którzy kręcili się po stoiskach kupując najróżniejsze rzeczy i głośno rozmawiając, chcąc przekrzyczeć jeden, drugiego.
-Ale natłok!-skwitował Rafael-Mam nadzieję, że przejdziemy-dodał pośpiesznie.
-Nie jest tak źle-zauważyła fioletowowłosa, szukając wzrokiem stoiska z ubraniami albo biżuterią. Ku jej zaskoczeniu, nie zauważyła nic takiego. Ruszyła do przodu nie chcąc stać w wejściu. Po mału przemieszczali się w przeciwległa stronę. Nagle dziewczyna zatrzymała się raptownie, tym samym sprawiając, iż Rafael i Pablo zatrzymali się gwałtownie, tuż za nią.
-Co? Amanda wpatrywała się w trójkę chłopaków, którzy kręcili się wokół sprzętu muzycznego. Z tego co wywnioskowała do właśnie do nich należą instrumenty muzyczne, więc musieli być jakąś kapelą. Bez wahania podeszła do grupki i wpatrywała się w gitarę elektryczną. Blondyn wraz z czarnowłosym podążyli za nią i zrozumieli jej zainteresowanie. Jeden z chłopaków, czerwonowłosy zauważył, iż mają gapiów i zwrócił się do Amandy i jej kolegów.
-Podoba się?-wskazał na perkusje, dwie gitary i mikrofon na podstawce. Oreiro nie odpowiedziała.
-Możemy zagrać?-spytała. Niebieskooki spojrzał na nią zaskoczony, po czym na jego ustach wpełzł zadziorny uśmiech.-Ej chłopaki?!-zwrócił się do swych kolegów. Zielonowłosy i białowłosy spojrzeli na niego.
-Ta dziewczynka chcę spróbować zagrać-poinformował ich, pokazując na fioletowooką. Oboje wybuchnęli śmiechem. Czerwonowłosy z tryjunfem zerknął na Amande.
-A umiesz grać?-spytał.
-Jestem amatorem-odparła z uśmiechem. Chłopak zaśmiał się ochryple i wstał z krzesła, na którym siedział.
-Jeśli chcesz, to spróbuj. Zachęcona dziewczyna podeszła do jednej z gitar, którą zawiesiła sobie na szyi.
-Zobaczymy co umiesz-odparł białowłosy. Fioletowowłosa zafascynowana, wpatrywała się w przedmiot, który trzymała w rękach. Jeszcze nigdy nie grała na gitarze elektrycznej i była podekscytowana. Przejechała palcami po strunach, na początku niepewnie, bojąc się, że ją uszkodzi. Po czym coraz odważniej, zaczęła przesuwać palcami po strunach, tworząc przy okazji melodię, którą wyobraziłam sobie w głowie. Podeszła do mikrofonu i zaczęła śpiewać, ku ogromnemu zaskoczeniu nieznanych chłopaków, którzy gapili się na nią z rozdziawionymi ustami. Zielonooki i bursztynooki uśmiechnęli się lekko i podeszli do instrumentów. Rafael wybrał gitarę a Pablo zaś perkusję, po czym zaczęli grać w rytm muzyki. Ludzie, którzy krążyli po hali handlowej, nagle zatrzymali się i zaczęli podchodzić do grającego zespołu.
Santiago złożył ostatni podpis i podał kartkę młodemu mężczyźnie w czerwonej bluzie z narysowanym znakiem BBA na prawym rękami.
-Jest wszystko dobrze-poinformował.-Możesz iść. Chłopak kiwnął głową i skierował się w stronę wyjścia.
Wyszedł z stadionu i zatrzymał się raptownie, mrużąc oczy przed słońcem, które świeciło wysoko na horyzoncie. Kłębiaste, białe chmury sunęły leniwie po niebie, zmierzając w nieznanym kierunku. Rozejrzał się uważnie po otoczeniu, lecz nie zauważył swojej drużyny. Westchnął przeciągle i zszedł po wąskich betonowych schodach, aż wreszcie znalazł się na chodniku.
-Gdzie mogli pójść?-szepnął do siebie, po czym poszedł w stronę wysokich budynków, które lśniły w promieniach słonecznych. Miał nadzieję, że właśnie tam znajdzie swoich przyjaciół. Mijał wielu ludzi, którzy maszerowali po ulicach, chcąc dostać w wyznaczone miejsce. Nieopodal zauważył dzieci, które puszczały dyski, wrzeszcząc i śmiejąc się przy tym głośno. Na jednej z budowli, wysoko wisiał duży ekran telewizora. Przed oczyma mignęła znana mu postać, zatrzymał się i spojrzał na ekran. Dostrzegł Amande wraz z chłopakami, którzy grali na instrumentach muzycznych. Dziewczyna w dodatku śpiewała jakąś piosenkę. Przez chwilę patrzył na migające mu postaci, po czym na jego ustach wpełzł lekki uśmiech.
-Zostawić ich na chwilę, i już rozrabiają-rzekł, po czym skierował się do miejsca, gdzie znajduje się jego drużyna, przepychając się przez tłum stojących ludzi.
Skończyła śpiewać. Usłyszała gromkie brawa, pomieszane z gwizdami i okrzykami radości. Skłoniła się lekko i oddała gitarę osłupiałemu czerwonowłosemu.
-Dzięki-rzuciła lekko. Chłopak przyjął instrument i spojrzał na nią dziwnie.
-Amatorzy, co?-spytał, marszcząc brwi. Fioletowowłosa uśmiechnęła się promienie do nieznajomego.
-Tak. Podeszła do Rafaela i Pablo i przybili piątkę.
-To było niezłe-odparł z uśmiechem blondyn.
-Zgadzam się-usłyszeli za sobą znajomy głos, odwrócili się dostrzegając nadchodzącego kapitana.-Nie ma mnie 5 minut a wy szalejecie-rzekł, zatrzymując się przed nimi.
-Ano wiesz, tak wyszło-wtrącił się czarnowłosy.
-Załatwiłeś już?-zmieniła temat Oreiro, lustrując uważnie wałęsających się ludzi.
-Tak. Teraz idziemy do hotelu, to niedaleko-wyjaśnił.-A gdzie Paloma?-spytał.
-Musiała coś załatwić i rozstała się z nami na lotnisku. Wyślę jej sms-a, aby nas nie musiała szukać-zaoferowała się fioletowooka wyjmując z kieszeni telefon i stukając palcami o odpowiednie klawisze.
-Już-poinformowała-Idziemy?
-Jasne....
-----------------------
No i pierwszy rozdział za nami. Link do piosenki, która znajduje się pod prologiem, powinien być pod rozdziałem 1. Pospieszyłam się. Pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz