- Pamiętasz o czym mówiłem Ci Kai ? - spytałem, oczekując odpowiedzi.
- Nie.
Zmarszczyłem brwi i oburzony powiedziałem :
- Dobrze wiesz, o co mi chodzi ? !
Milczałeś. Ta cisza mnie przerażała a najgorsze w tym wszystkim było to, że zapomniałeś. Jednak miałem cichą nadzieję, że jednak pamiętasz. Spojrzałem na Ciebie, utkwiwszy swoje spojrzenie w twojej osobie. Wydawałeś się być idealny niczym Bóg. Twoje ruchy, gesty a nawet słowa wydawały się być dobrze sprecyzowane. Twoja klata piersiowa unosiła się i opadała, na znak, że oddychasz. Nie wiem dlaczego, ale chciałem Cię dotkną, lekko aczkolwiek stanowczo. Chciałbym czuć twoją ciepłą skórę pod moimi palcami. Ale bałem się. Nie wiedząc, co począć z rękoma schowałam je do kieszeni.
- Pamiętam. - szepnąłeś.
A ja o mało co prawie rzuciłem się na Ciebie, obsypując pocałunkami. Zarumieniłem się myśląc o owym wydarzeniu. Nagle otworzyłeś oczy i spojrzałeś na mnie swymi pięknymi oczyma, w których bez reszty się zatraciłem. Odwróciłem wzrok, abyś nie odczytał moim myśli.
- A ty pamiętasz ? -spytałeś.
Teraz to ja się zdziwiłem, o czym ty mówisz. Z dokładnością pamiętam każde twoje słowa wypowiedziane w dawnych latach. Niemal mogę Ci wszystkie wyrecytować na pamięć. Czyżbym o czymś zapomniał? Zdenerwowałem się nie na żarty. Wykorzystałeś moją bezradność co do twojej osoby. Podniosłeś się, kiedy to ja poszukiwałem w odmętach pamięci wszystkich chwil spędzonych z Tobą. Na początku nie zareagowałem, kiedy nieśmiało ucałowałeś moje lico. Znieruchomiałem, czując twój ciepły oddech na policzku. Chciałem więcej. I jakbyś odczytał moje myśli. Twoje usta poszukały moich. Złączyliśmy się w pocałunku, który oddawałem z żarliwością.
- Kai !? - jęknąłem, kiedy przestałeś.
Patrzyłam na Ciebie z niemym wyrzutem Zaśmiałeś się cicho i potargałeś moje włosy.
-To nie jest śmieszne.
Nadal byłem oburzony Twoim zachowanie. Widocznie wyczułeś moje przygnębienie, więc przestałeś się śmiać. Patrzyłeś na mnie tym wzrokiem zakochanego amanta, lecz ja udawałem, że tego nie widzę.
- Gniewasz się? - spytałeś z nutką smutku w głosie.
Nie odpowiedziałem. Westchnąłeś i wstałeś, otrzepując spodnie. I pewnie mnie zostawisz jak zawsze. Posmutniałem. Odczuwając brak Ciebie, choć nadal stałeś obok mnie.
- Chodź. - usłyszałem twoja prośbę.
Spojrzałam na Ciebie nic nie rozumiejąc. Uśmiechnąłeś się i podałeś mi rękę. Skorzystałem z twojej pomocy i wkrótce staliśmy na przeciwko siebie, patrząc głęboko w oczy. Teraz tylko pragnąłem, abyś mnie pocałował. Nie zrobiłeś tego. Przywarłeś palce do moich ust.
- Nie teraz - rzekłeś, rozglądając się dookoła.
- Czemu? - spytałem rozżalony.
' A więc boisz się nas ? Wstydzisz się okazywać, że mnie kochasz ?! '
- Bo zasługujesz na coś więcej - powiedziałeś.
Zamurowało mnie. A oddech gwałtownie mi przyśpieszył.
- Chyba nie chcesz, aby wszyscy to widzieli ?
Pokręciłem głową, prawie mdlejąc od gorączki, która zawładnęła mym ciałem. 'A jednak mnie kochasz ! '. Uśmiechnąłem się przez łzy.
-Chodźmy więc.
Złapałeś mnie za rękę i nie chciałeś puścić. Czułem się jak w niebie. Czułem się naprawdę szczęśliwy.
Tego dnia dwoje kochanków, połączyło swe dusze i ciała.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz